Kali tak, Kalemu nie…

Posted on Posted in biznes beauty, GABINET DOSKONAŁY, Moje rozważania

Czy Twój pracownik zachęca swoich znajomych do przychodzenia do salonu?

Czy wierzysz w to, że zabiegi robi tylko w salonie?

Jak się poczujesz, gdy dowiesz się, że Twój pracownik robi jednak po godzinach klientów w domu,

a może nawet zaprasza salonowych do siebie?

A gdyby to chodziło o Ciebie, pracujesz u kogoś, ale Twoje koleżanki…

Albo Twoja córka?

Bo punkt widzenia zależy od punktu siedzenia?

No nie zawsze. bardziej od przekonań …

Gdzie jest ta granica uczciwości? Takie małe grzeszki na które się godzimy, albo sami popełniamy, a które prawo dopuszcza.

Kiedyś zadałam pytanie prawniczce – Beacie Gosiewskiej (tak, tej Gosiewskiej – obecnie poseł do Parlamentu Europejskiego) jak prawo patrzy na kogoś, kto świadomie korzysta z nielegalnych usług.

Wg jej kwalifikacji odpowiedzialność  spada tylko na wykonującego odpłatnie usługę.

List, który pojawił się  w odpowiedzi na mój ostatni mailing pokazuje te dwie strony medalu.
Wyjątkowo świadoma młodziutka czytelniczka – bardzo dziękuję Ci za ten list.

List i wspaniały głos w dyskusji pracodawca – pracownik branży beauty…..

„Niecałe dwa lata temu pracowałam jeszcze w biurze u rodziców (była to moja pierwsza praca), pewnego dnia jakoś nie wytrzymałam i postanowiłam rzucić wszystko i zostać stylistką paznokci. Dlaczego? Zawsze chciałam mieć coś swojego, pragnęłam zawodu kreatywnego, rozwojowego, chciałam mieć w końcu kontakt z ludźmi. Pojechałam na pierwszy 3 tygodniowy kurs, chciałam od razu zacząć. Oczywiście łatwo nie było i nadal nie jest, ale nawiązując do treści Pani maila chciałam powiedzieć, jak moja przedsiębiorcza rodzina (chyba mogę tak powiedzieć bo mają dochodowe działalności) podchodziła do tego zawodu. Moja siostra, wielbicielka salonów urody, ugadywała się z właścicielką najlepszego jej zdaniem salonu żeby mnie zatrudniła. Cała rodzina uczepiła się tego pomysłu. Ja nie chciałam u nikogo pracować. Wiem jak jest – dziewczyny pracują po 10-12h, na tym co się im da, w sposób odgórnie narzucony. Kto wie, może się wstydzą swojej pracy i przez to jej nienawidzą? Nie szkolą się, są tylko mróweczkami przy biureczkach i w takim salonie zostaną nimi na zawsze. A ja chciałam sama znaleźć „swoje” produkty, swoje metody, techniki, ćwiczyć, osiągać cele i mieć z tego radość. Bo przecież nie po to rezygnowałam z pracy od 8 do 16 na ciepłej posadce u rodziców, żeby pracować 12 h, kończyć pracę o 22 (w tym salonie to jest normalne) i zarabiać tyle co wcześniej lub mniej, nie mając czasu nawet zadbać o swoje zdrowie. Wychodzę z założenia, że jak mi się uda to super (nie chcę w przyszłości windować godzin pracy tylko ceny), a jak nie to zawsze mogę poszukać pracy biurowej, w końcu jestem po studiach finansowych.
Ale sednem tej historii miało być to, jak rodzina przekonywała mnie przez ponad rok, żebym się gdzieś zatrudniła:
– właścicielka jest prawdziwą specjalistką, nauczysz się u niej prawdziwej pracy, tempa pracy, zdobędziesz znajomości, poznasz klientki
Ja: ale ja mam swoje klientki, więc co, mam im kazać przyjść do salonu?
– no skąd. Po pracy będziesz je przyjmować u siebie
Ja: to nie fear do pracodawcy, a co jak klienci salonu będą chcieli przyjść do mnie bo taniej?
– Nikt nie musi wiedzieć, zdobędziesz w salonie klientów i odejdziesz z nimi

A więc rada dla początkujących:
-zatrudnij się gdzieś i zabierz im klientów
-wyciągnij jak najwięcej wiedzy od pracodawcy
-najlepiej rób wszystko dokładnie tak jak salon o dobrej renomie
-i żeby się czasem nikt nie skapnął jakie masz dalsze plany

Cały czas mnie to złości. W końcu może ja też będę chciała kiedyś kogoś zatrudnić, a w szkolenia zainwestowałam już grubo ponad 10tys, warte jest też przecież to co sama wymyśliłam, kiedy wszędzie mówili „nie każde skórki da się usunąć frezarką”, ja już umiem, bo siedziałam non stop w internecie na rosyjskich stronach, kupiłam tonę frezów i piłowałam, piłowałam, piłowałam…

Jeszcze jeden smaczek. Chcę kupić autoklaw.
Rada rodziny? – Po co? Myślisz, że ktoś to zauważy, doceni? Nikt nie musi wiedzieć, że nie masz, zacznij liczyć dziewczyno, to zbędny wydatek.

Nie wiem, czy jest Pani w stanie zmienić ludzi, mam nadzieję.”

………….. Nie można ludzi zmienić. Myślę jednak, że warto o tym mówić i pisać i budzić świadomość również własną. Uczyć się prowadzenia biznesu skutecznie.

Dołąćz do uczestników KONGRES PRZYSZŁOŚCI BIZNESU BEAUTY

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *