Kiedy udajesz, że masz biznes…

Posted on Posted in SALON DOSKONAŁY

Pisałam już kilka razy, że otwierając salon nie myślimy o otwarciu biznesu.

Owszem myślimy o jakimś stałym dochodzie, który (oczekujemy) ma nam „salon” przynieść, ale nic poza tym.

Bez planu marketingowego.

Bez planu finansowego.

Bez strategii działania dla oszacowania rynku.

No i bez planu zatrudniania, czy też procesu zatrudniania.

Szczerze mówiąc zaczynałam tak samo.

20 lat temu też były salony na głównej ulicy i dobrze się miały i małe w suterenach domów, które ledwo przędły. Było mnóstwo osób, które robiły „na czarno” czyli można by rzec nic się w tej kwestii nie zmieniło, a nawet powiedziałabym pogorszyło. Lenistwo administracyjne temu sprzyja, bo kogóż, kto siedzi za biurkiem to obchodzi 😊
Zanim sobie zdałam sprawę z tego, że nie każdy kto ma pieniądze i chce korzystać z usług kosmetycznych chce być obsługiwany w piwnicy, musiałam doświadczyć tego, co większość w takich miejscach wcześniej czy później.

Kosmetyka wciąż jest towarem luksusowym, choć bardzo potrzebnym.

Warto to zrozumieć zanim zainwestujesz w miejsce, które z góry skazane jest na przegraną.

To udawanie, że prowadzisz biznes to nie tylko brak pieniędzy na coś lepszego. To przede wszystkim brak świadomości, że samymi usługami, kosmetykami, szczególnie tymi z niższej półki, klienta z pieniędzmi nie przyciągniesz. Chcesz luksusowego klienta, musisz mieć luksusowa usługę i całą jej oprawę. W tym także „luksusowy” marketing.

To co robi większość z nas to powtórzę się – udawanie… tym razem marketingu

Jest za to bardzo dużo powierzchowności. Brakuje głębszych analiz i strategii.

Stąd też rynek okazuje się taki trudny.

Często się zastanawiam jak to możliwe, że tak prężnie się rozwija, że wciąż powstają dziesiątki nowych salonów. Już kilka lat temu, ktoś pisał, że w Warszawie na jeden salon przypada około 300 mieszkańców!

Jak to możliwe, że wciąż trend trwa… bez planowania….

No trwa. Nikt nie ogłasza statystyk… bo to przecież biznes dla wielu…

Młoda, dobrze rokująca, otwiera salon ze „wsparciem” z UP, kupuje jakiś sprzęt, jakieś produkty… po 1,5 roku, 2 latach wyprzedaje za grosze…

Ludzie bardzo boją się planowania.

Kolejna ankieta jaką zrobiłam w grupie właścicieli salonów (JAKICH SZKOLEŃ POTRZEBUJESZ) pokazała, że planowanie jest na końcu. Chcemy rozkręcić marketingowo salon, ale planu marketingowego nie wybieramy, a w zasadzie od tego trzeba zacząć.

Nie ważne, że nikt tego nie robi. Niewielu uważa, że go potrzebuje.

Planowanie zobowiązuje. Planowanie to wytyczenie sobie pewnych ograniczeń w działaniu.

Ale czy brak planowego działania nie narzuca ograniczeń? Kiedy to los będzie za kogoś decydował?

Planować nie potrafimy. Większości wydaje się, że zaplanowanie 2-3 postów na Facebooku to jest plan. I to jest tak bardzo trudne dla specjalistów od upiększania, że mało kto to robi!

Co tracisz nie mając dobrego planu? Czego doświadczasz nie planując?

 

– tracisz szansę na zysk;

– masz nierealistyczne cele ( nie oparte na żadnych przesłankach)

– nie posiadasz praktycznych informacji rynkowych (np. jakie rzeczywiste potrzeby ma klient, jakich produktów poszukuje, jakich produktów jest za dużo na rynku itp.)

– nie dostrzegasz w porę zagrożeń,

– nie wykorzystujesz możliwości technologicznych,

– wydajesz niepotrzebne pieniądze na promocję (jeśli promujesz coś, czego nie potrzebuje rynek, to nie zyskujesz klientów i tracisz pieniądze)

– doświadczasz zamętu w kwestii cen,

– i najważniejsze chyba – tracisz kontrole nad firmą.

… i próbujesz wyważać otwarte drzwi

Upsss….

Czy masz już ten RAPORT?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *