7 najpoważniejszych przyczyn , które sprawiają, że Twój salon się nie rozwija!

Standardem już jest na polskim rynku, że wykwalifikowana kosmetyczka, fryzjer, masażysta opanowawszy wspaniale umiejętności swojego zawodu, mając trochę gotówki zabiera się za otwieranie biznesu bez umiejętności marketingowych, bez umiejętności sprzedaży, bez umiejętności prowadzenia firmy. Na dodatek 90% literatury na rynku  dotyczącej marketingu, sprzedaży i przedsiębiorczości, nie ma nic wspólnego z rzeczywistością prowadzenia biznesu.

Początkowy entuzjazm pryska kiedy pojawiają się problemy finansowe, albo drastycznie spadają obroty.

To co obserwuję wśród właścicieli salonów to uganianie się za nowym, najlepiej tanim produktem(bo w pewnym momencie zapasy gotówki się kończą), czyli za czymś co będzie zarabiało.

I tak non stop. Nowy produkt, ruch przez „chwilę” i znów to samo.

Kiedy to nie pomaga,  często zaczyna się szukanie winnych.

Gdzie?

W pracownikach, w konkurencji, w ekipie rządzącej ach… we wszystkim dookoła…

Ale są też salony, gdzie życie kwitnie, gdzie jest entuzjazm, radość, mnóstwo pracy i klientów. I nie ma znaczenia jak wygląda konkurencja, jak działają politycy, jak…

A to znaczy, że problem tkwi głębiej.

 

1.W nastawieniu właściciela firmy!

A przede wszystkim zbyt dużo pragnień na raz, a jednocześnie brak realnego planu działania, brak strategii i wizji tego jak ta firma ma wyglądać za kilka lat.

Podglądanie konkurencji zamiast pokazywać drogi działania koncentruje się na zazdrości i naśladowaniu. Chciałoby się mieć wszystko… ale czy tego chce na pewno klient?

 

2.W braku systemu pracy salonu!

Jeśli obserwujesz Mc Donald to zauważysz, że jest tam ogromna rotacja ludzi (pracowników), a jednocześnie pełno klientów, którym zupełnie nie przeszkadza, kto ich obsługuje. Najważniejsze, że klient  wie, że zawsze będzie tam obsłużony miło, uprzejmie, szybko i dostanie zawsze tak samo dobry produkt. Stałość jakości usługi jest najważniejszym czynnikiem, dla którego klient wraca.

 

3. W braku systemu obsługi klienta, a jeśli jest to niedostosowany (bo nie znamy naszego klienta), albo nie przestrzegany! Każdy szanujący się hotel, salon, sklep dba o standardy, o powtarzalność doświadczeń klienta.
Jeśli wiesz czego potrzebuje TWÓJ klient, i mu to dajesz nie musisz się obawiać, że konkurencja skusi go pięknymi słówkami, obrazkami. A jeśli, to na chwilę,  z ciekawości, bo znając Twój warsztat, Twoje zaangażowanie, natychmiast zauważy sztuczność gdzie indziej. Chyba, że ta sztuczność jest u Ciebie.

Nie licz wtedy na to, że naiwnie klienci będą walić drzwiami i oknami.

Prawdziwe oddanie się potrzebom klienta to jest najważniejsza część aktywności właściciela i pracowników salonu.

Jednak te potrzeby trzeba najpierw rozpoznać. Można o nie zapytać. Można wypełniając kartę konsultacyjną tak poprowadzić rozmowę, żeby klient o nich opowiedział.

 

 

4. Brak wizji i kierunku działania, rozwoju.

I schodzimy do podstaw. Wizja to przede wszystkim określenie drogi dokąd zmierzać będziemy w naszych działaniach. Wizja to także określenie naszego klienta docelowego, poznanie potrzeb klienta i wyjście naprzeciw tym potrzebom.  Koncentracja działań idzie wtedy w jednym kierunku.

Twoje wartości, zasady i potrzeby klienta jeśli to wszystko połączysz, stworzysz oazę stylu, opieki, empatii i troski, dasz miłość – przyniesie Ci prezent w postaci rzeszy lojalnych klientów.

 

5. Brak systemu przyciągania klientów.
Stały proces, który będzie sprawiał, że jesteś na rynku widoczny, że jesteś zauważalny, że wyróżniasz się jak czerwone ferrari wśród białych mercedesów! A jeśli to będzie czerwony mercedes wśród białych ferrari to też będzie dobrze J Musisz tylko pomóc im ciebie znaleźć.

 

6. Brak systemu marketingowego.

Bo mając już wszystko co powyżej – musisz tylko pomóc klientom ciebie znaleźć.  Stały plan wg którego wszystko się kręci. Zaplanowane odpowiednio wcześniej działania sprawiają, że  wszystko masz pod kontrolą.

Dwa dni przed Dniem Matki zalewa moja skrzynkę spam z ofertami prezentów. Nasi klienci kupowali bony podarunkowe już w kwietniu uczestnicząc w celowo zaplanowanych konkursach.

 

7. Brak usystematyzowanego procesu sprzedaży, dzięki któremu każdy pracownik wie jak wykorzystać każdą chwilę, żeby zaproponować produkt klientowi. Nie gapić się w sufit, w  okno albo opowiadać o swoich cudownych dzieciakach J. Salon to nie miejsce na opowiadanie klientowi swojego życiorysu. To klient ma opowiadać, a pracownik ma słuchać i dawać rozwiązania na przedstawione problemy.

 

Tego wszystkiego można się nauczyć. Nawet trzeba się uczyć. Bycie przedsiębiorcą to ciągły rozwój, a nie bieganie od stoiska do stoiska targowego jak zakupoholiczka.

Zarządzanie salonem to nie loteria, ani ruletka, ani żadne hokus pokus.

Nie ważne, że producenci prześcigają się w reklamie sprzętu i czyniących „cuda” preparatów.

Przedsiębiorczość to proces. To plan na zaspokajanie potrzeb innych ludzi.

Kiedy to zrozumiesz, twoje problemy znikną.

 

 

Dodaj komentarz