Ach ten rynek

Dzień dobry

 

Pani Lucyno w poradach jakie Pani przesyła w mailach jest dużo bardzo

mądrych słów, ale niestety kosmetyka w naszym kraju upada. W galeriach

handlowych powstają hurtownie pseudo profesjonalne ponieważ sprzedają tam kosmetyki

gabinetowe osobom nie z branży kosmetycznej ale każdemu nawet kwasy.

Dermo rollery umożliwiają wykonanie mezoterapii mikroigłowej w domu

samemu. Zamiast korzystać z zabiegów u kosmetyczek duża część

potencjalnych klientek woli botox. Ostatnio wykonuję o wiele mniej np.

mikrodermabrazji nie to co kilka lat temu., nie chodzi nawet o cenę.

Ratuję się jak mogę ulotki, promocje i nic, niedawno podpisałam umowę

na pozycjonowanie ale ta firma działa jakoś strasznie wolno bo na sama

umowę do podpisania czekałam chyba z miesiąc aż się boję ile będę

czekać na efekty. Jak przychodzi moment załamania i mam ochotę

zamknąć gabinet to przychodzi klientka, która mi mówi, że taka ze

mnie zdolna kosmetyczka i myślę sobie, że dla takich osób warto

próbować.

A tak chciałam się wygadać….

Pozdrawiam 🙂

 

I trudno się z Panią nie zgodzić. I bardzo dziękuje za ten list, bo to jest problem większości branży.

Rynku nie zmienimy… To wymaga zjednoczenia się, korzystania wyłącznie z usług firm które chronią salony, z których się utrzymują. Poświęciłam temu jeden z poprzednich wpisów.

Wiemy obie, że jeśli wśród producentów, dostawców, hurtowników jest mnóstwo takich, które mają gdzieś odbiorcę, ważna jest kasa, to tak samo jest wśród kosmetyczek. Robią różne rzeczy, które nie są uczciwe.
Zatem koncentrowanie się na tej negatywnej stronie branży prowadzi dokąd?

  • do frustracji
  • do złości
  • do zniechęcenia
  • do utraty energii.

Pytanie czy warto? Zamiast tego skoncentrowałabym się na tym, co ja mogę w temacie zrobić. Mogę dużo mimo wszystko. Zamiast koncentrować się na negatywach, skoncentrujmy się na poznaniu swojego klienta, jego bólu, czyli problemu, ale tego prawdziwego, a nie tego który brzmi: mikrodermabrazja, peeling kawitacyjny czy masaż, czy depilacja. (bo jak się czyta taka listę produktów to szybko się zasypia 🙂

Żadna z klientek nie marzy od rana o zdzieraniu włosów, ale marzy o tym, by podobać się swojemu ukochanemu. Marzy o tym, by utrzymać się na stanowisku pracy, bo ma 45 lat i mnóstwo młodszych, energiczniejszych chętnych zając jej miejsce, marzy o tym, by znaleźć czas na odpoczynek bo pracuje ostatkiem sił, a salony relaksacyjne, czynne do 18 i choć świecą pustkami, to „pani kosmetyczce też należy się wolny wieczór”.
Zatem zamiast narzekać na te spóźniające się i odwołujące klientki, wciąż zachęcam do stworzenia swoje, niebanalnej, unikalnej propozycji sprzedaży, która będzie odpowiedzią na problem.

Na brak czasu dostępność w nietypowych godzinach, a może możliwość obsłużenia bez umawiania się. Wystarczy podnieść odpowiednio ceny.

Moja top klientka też zakupiła w internecie roller i ampułki Beauty Concept. Ma jednak problem. Nie potrafiła sobie zadać bólu i robiła bardzo delikatnie. A lubi mieć porządnie zrobione. I co?

Wróciła po mezoterapie do salonu. Pokornie 🙂 Ale nie z powodu bólu. To tłumaczyła, że będzie za to robiła delikatniej, ale częściej. Wróciła, kiedy jej zapytałam jak dezynfekuje roller. Była bardzo zdziwiona, ale przyszła, bo nie miała pojęcia jak usunąć resztki tkanki z igieł.

A ja nie chciałam jej krzywdy, więc jej o higienie powiedziałam z dobrej woli. Nawet powiedziałam czym powinna dezynfekować.

Marketing edukacyjny, to element, który warto uprawiać. Informować klientki o konsekwencjach, jeśli nie będzie zabiegu wykonywała wykwalifikowana osoba.

Zatem nie patrzmy na tych co omijają salony, bo tych co szukają doskonałej oferty, rozwiązującej rzetelnie ich problem jest zdecydowanie więcej.
Tak jak uczciwych dostawców… no może nietrafione porównanie, ale wybrać łatwo.
Klikasz na allegro, albo googlujesz nazwę firmy i sprawdzasz… czy możesz kupić ich produkty bez dostarczania dokumentów firmy.

I wszystko jasne. Omijasz z daleka i szukasz takiej która ci odpowiada.
To nie dostawca wybiera z Twojego konta pieniądze, ale Ty sam, sama płacisz. Więc skoro się na to godzisz…

Pamiętaj, Ty wybierasz.

Czego warto się nauczyć?

Pracować na zaufanie klientów, pamiętając, że my też zmieniamy marki, sklepy i że nic nie jest wieczne.
Warto wypracować (stworzyć) system przyciągania klientów, a potem dbać o nich i zamieniać na fanów marki 🙂

I wg mnie to jest właściwy kierunek. Wysoka jakość usługi i standardy (zawsze najlepsze doświadczenie klienta) dbałość o rzetelny efekt.
Im częściej będziemy koncentrować się na szukaniu rozwiązań, tym szybciej je znajdziemy.
Zatem szukaj do współpracy po opiniach.
Sprawdzaj jak pozycjonują się na rynku, ale nie adwordsami tylko opiniami klientów, którzy korzystali z ich usług.

Temat marketingu zaufania, to również temat moich webinarów, na które można zapisać się tutaj:  http://s6ab3y6d.dotests.com/ .

Oczywiście to adres dla tych, których jeszcze na liście nie ma 🙂

2 komentarze do wpisu „Ach ten rynek”

  1. Trafione w sedno, jednak nawet ta edukacja nie zawsze daje rezultaty.Po co Pani ma kupic maseczke u mnie x razy drozej,skoro w sklepie obok sprzedaja kosmetyki profesjonalne Bielendy!!!! Jak mozna?

    Odpowiedz
    • Bo Pani (klientka) nie wie, że róznica w zawartości aktywnego składnika sięga w produktach Bielendy nawet 1000 x więcej niż ten sam produkt w Rossmanie. Zatem warto znać perfekcyjnie rynek i edukować. Kreowanie własnego wizerunku eksperta to również marketing edukacyjny, to również doradztwo. Można wysyłać mailing z poradami jak wybrać właściwy kosmetyk. Zrobić spotkanie z własnymi kosmetykami i przejrzeć kosmetyczki klientek. One kupują z potrzeby, a nie wszystko muszą znać, nie wszystko muszą wiedzieć. Ekspert kosmetyki może im o tym pisac w mailu, na blogu, na Facebooku, w prasie (artykuły sponsorowane) może tez opowiada w radio.
      A Bielenda… no cóż, jest tyle marek… 🙂 Zatem szukamy rozwiązań 🙂
      Pozdrawiam

      Odpowiedz

Dodaj komentarz