Co blokuje rozwój Twojego salonu?

Gdyby Ford słuchał swoich najlepszych doradców,
kiedy miał w zamiarze wprowadzić samochód na drogi, po których wtedy jeździły zaprzęgi konne,
zamiast inwestować  w fabrykę silników,
zainwestowałby właśnie w hodowlę mustangów.

Pisałam o tym?
Ha
Być może.
Dużo czytam, dużo piszę, lat też trochę mam 🙂
Mogło się zdarzyć, że nie pamiętam.
🙂

Są takie rzeczy w naszym życiu, które wydają się nie do przebrnięcia.
Takie „Nie mogę”, Nie wiem, Nie uda się.
Jakieś 10 lat temu organizowałam konferencję dla młodzieży i nauczycieli:
Jak przeciwdziałać wyuczonej bezradności.
Większość prelegentów zamiast pokazać dzieciakom sposoby
przechodzenia przez własny opór „nie mogę” do kreatywności, skupiała się właśnie na udowadnianiu, na wykazywaniu masy badań potwierdzających „istnienie problemu wyuczonej bezradności”
Inni nazywają to paradygmatami.
I wyszedł na scenę jeden człowiek. Nasz starosta.
Prosty chłop.
I powiedział ludzkim głosem do dzieciaków:
Żeby chciało się chcieć, żeby pokonywać góry takie jak: zakonserwowany nauczyciel, jak betonowe podręczniki, jak psychologiczne tyrady – musisz mieć wizję!
Musisz dziś wiedzieć czego naprawdę chcesz.
I nie może to być płytkie pragnienie jak „zauroczenie” blond włosą dziewczyną po dyskotece, czy kolesiem z kaloryferem.
Wizja to coś, o czym wiesz prawie wszystko.
Wizja to wiedza o Twoim marzeniu.

To tylko wyrywki z tego wystąpienia.

Pamiętam jak sala się wtedy ożywiła. Dzieciaki nie mogły usiedzieć w miejscu.
Wyrywało ich z siedzeń.
Wielkie brawa dostał nasz starosta.
Wyszedł poza schematy naukowych konferencji.
Nie pieprzył trzy po trzy.
Nie straszył.
Pokazał możliwości wyjścia poza obszar własnego „nie da się”

Kiedy czytasz historie wielkich tego świata:
Einsteina, Hondy, Forda, Fedex, Apple (to współcześni), ale tych co wymyślali koła to już wiesz, że nie ma rzeczy niemożliwych.
Są tylko nasze ograniczenia w postrzeganiu.
U nas telefonia komórkowa przymusza do podpisywania umów długoterminowych, żeby dostać dobry telefon.
W Danii cała rodzina dostała najnowsze iPhony (5 sztuk) z umowa na 3 miesiące.
Wybrali umowę bo abonament był najtańszy 🙂
Ale któregoś dnia, przyjdzie jakiś dostawca,
który nie będzie miał oporów przed „nie opłaca się dawać dobrych telefonów bez umowy” i wykosi całe skostniałe struktury.
Kiedy dziewczynie, na dzień przed ślubem wysłano sukienkę na adres odległy kilka tysięcy kilometrów od jej miejsca zamieszkania,
wszyscy rozkładali ręce i mówili nie da się.
Poza jednym gościem z Fedex, który wszedł w skórę zrozpaczonej dziewczyny i nie patrząc na koszty,
na to co powie szef zwyczajnie – wysłał służbowy samolot po sukienkę.
Nikt następnego dnia na weselu nie mówił o niczym innym.
Tak powstała oferta Fedex – w 24 godziny, gdziekolwiek jesteś.
Nikt do tej pory nie pobił tej oferty i ich systemu.
Bo jeszcze nie pojawił się wariat, który nie wie, że…

Dostałam ostatnio piękny, inspirujący  list, których autor dzieli się swoimi przemyśleniami (bardzo dziękuję za zaufanie)
Czy pracownik może zrobić utarg w salonie 20000? 40000?
A dlaczego nie?
Ograniczenie to tylko nasz umysł.
Paradygmat.
Jeśli jest w stanie utargować 15 tysięcy pracując na pół etatu….

Wystarczy, że zatrudnisz takiego wariata, który takich ograniczeń mieć nie będzie.
Któremu będzie chciało się chcieć, który będzie miał wizję,
że przez rok zarobi na własny salon, może własny dom.
Który nie wie, że „nie można”, że „nie da się”
Do tej pory sprzedawał np. rowery i był najlepszym sprzedawcą,
a teraz będzie sprzedawać zabiegi, kosmetyki… nie ma to znaczenia.
On nie wie tego co Ty wiesz „nie da się” 🙂 🙂 🙂
Żeby zatrudnić takiego wariata, trzeba wyjść ponad własne ograniczenia i stworzyć ofertę dla wariatów 🙂
Czy musisz być takim wariatem?
Nie 🙂 lecz możesz 🙂
Żeby zbudować salon przyszłości, musisz zaplanować go w „przyszłości”.
Wizja!
Poznać trendy, kierunki rozwoju dla branży, rynek obecny i przyszły.
Poznać luki w branży i je wypełnić!
Przeznaczeniem Twojej firmy jest wzrost.
Wszystko co robisz ma temu służyć.
Również zatrudnianie pracowników.
Jeśli proponujesz tysiąc zł podstawy, to taki człowiek do Ciebie przyjdzie.
Taki któremu takie pieniądze wystarczają. Na przetrwanie!
Czy chcesz, żeby Twój salon „trwał”, „przetrwał” ?
Czy chcesz może, żeby żył, rozwijał się, przynosił coraz większe dochody?
Ha, kto by nie chciał 🙂
Więc nie inwestuj w hodowle mustangów, tylko zdalnie kierowanych, a jeszcze lepiej absolutnie samodzielnych „wariatów”
Używam słowo wariat, bo wychodzenie poza schematy zawsze budzi pukanie w czoło i pokazywanie palcami: wariat:)
A jednak to Ci wariaci sprawiają, że świat idzie do przodu.
Oczywiście nie tylko w zatrudnianiu tkwi siła i przyszłość Twojej firmy.
Być może powiem o tym na najbliższym szkoleniu: http://2a0eb7f8.dotests.com/

2 komentarze do wpisu „Co blokuje rozwój Twojego salonu?”

  1. Lucynko, jak ja lubię wracać do tego wpisu. To mój ulubiony. I choć napisałaś tych tekstów setki a może już tysiące to właśnie ten jeden jedyny poruszył mnie do tego stopnia, że znam go już prawie na pamięć.
    Dlaczego to piszę? Bo każdy, kto wejdzie na Twój blog i nawet się do tego nie przyzna znajdzie „coś” co poruszy go do tego stopnia, że zacznie się zmieniać jego myślenie.

    Dziękuję za wszytko.
    Mariusz

    Odpowiedz
    • Jak to mozliwe, że przegapiłam Twój komentarz. Bardzo dziekuję, cieszę się, że Cię zainspirował. Myślę, że powinnam go raz jeszcze udostepnić na facebooku. 🙂 Mnie też inspirują listy od czytelników 🙂

      Odpowiedz

Dodaj komentarz