Dlaczego wciąż jesteś małym salonem cz.1 – Perspektywa

Trochę udajemy, że pracujemy 🙂

Strasznie przy tym stękamy jacy jesteśmy przepracowani, jacy zmęczeni och…

Jak to co robimy ma się do firmy, która zatrudnia 100, 1000, czy 100000 osób i obsługuje miliony klientów.

Taka firmę budował Sam Walton (poczytaj jego historię), nie miał wtedy jeszcze systemów komputerowych, a już budował sieć olbrzymich sklepów do dzisiejszego dnia najlepsza firma na świecie!!!

Kiedy otwierasz swój salon, kilka salonów to w sytuacji, kiedy siedzisz za fotelem masz bardzo ograniczone pole postrzegania biznesowego i wystarczają ci tak naprawdę proste umiejętności… rozpoznawania stanu cery (kosmetyczka), sięgnięcia po zmywak, nałożenia szpatułką papki czy też wykonania masażu, którego wystarczyło kilka razy powtórzeń, żeby zapamiętać ruchy. Dopiero po opanowaniu ruchów zaczynasz wyczuwać ciało i jego reakcję, termikę, napięcia itp.

Tak serio to nie wymaga wielkiej wiedzy wszystko to co wymieniłam.

Co jeszcze zauważasz?

Światło, wysokość fotela z uwagi na odczucia własnego kręgosłupa, gdzie stoi jakieś urządzenie, jak je włączyć itp…

Są to proste umiejętności, czynności, które dla kogoś, kto ich nie wykonuje mogą wydawać się bardzo skomplikowane.

Skupiasz się na tych czynnościach i na tej jednej osobie, która masz przed sobą. Potem kolejna, kolejna i jeszcze jedna, jeśli jest.

Kiedy ktoś odwołuje zabieg albo nie ma chętnych na umówienie się pojawia się w tobie niepokój. O… a jeśli tak będzie jutro i po jutrze???

Wiesz z czym to się wiąże.

Wielokrotnie podczas szkoleń zadawałam pytanie, a co, gdyby klienci zniknęli na 90 dni. Trudno było to sobie wyobrazić, ale dzisiaj masz już doświadczenie i wiesz co to salon bez klientów. Nie będzie kasy.

Będzie za to rachunek za czynsz, ciepło, prąd, wynagrodzenia itp. Stała lista do płatności regularnych.

Dlatego też rok temu pojawiła się taka MASOWA panika.

Dzień po dniu, dzień po dniu, miesiąc po miesiącu, rok po roku przetwarzanie, powtarzanie tych samych czynności.

Masowa, ponieważ tak w branży jak i w wielu innych branżach małe biznesy oparte na osobie właściciela funkcjonują bardzo podobnie.

Powiedz teraz sobie. Czy tylko na tyle cię stać?

Z pewnością jest to komfortowe. Wystarczające, aby dobrze się czuć.

„Klienci lubią moje dłonie” – tekst powtarzany przez 90% kosmetyczek na świecie 🙂

To wszystko wyniosłaś z wychowania, że szkoły, bo tak trzeba, bo taki jest proces, wzorzec działania salonu. Logika.

Logika, która podpowiada, że skoro oni tak robią i idzie, to tak trzeba.

Logika, która na licznych grupach każe Ci zareagować: ja też poproszę…

Np. wzór procedury albo sposobu na coś…

Powtarzanie utartych schematów jest pozornie bezpieczne i łatwe.

Jak chodzenie po śladach, tyle, że tam już nic nowego nie odkrywasz, bo ktoś przed tobą to zrobił. Nawet nauka zawiodła wielu w kozi róg mówiąc, że tylko lewa półkula mózgu ta analityczna, poukładana, poprawna jest ważna i wartościowa.

To tak jak czarne i białe, jak 0-1.

I dokładnie to co zadziało się rok temu pokazało ten mechanizm.

Niby logika, ale sensu nie ma.

Najpierw strach, strach… zamknąć wszystko, bo wiaterek coś wniesie 😛

Potem strach, strach, kasy nie ma, otworzyć wszystko, będziemy strajkować i najlepiej znowu wszyscy „razem” i „jednakowo”!

 

Gdybyś miała ocenić w skali od 1-10 są Twoje usługi to co powiesz? Jaki poziom? 7-8 -10?

A tak serio, kiedy się temu wszystkiemu przyjrzeć to będzie 3-4! Są salony, którym nie dałabym 2.

Może się obrazisz na to co piszę, ale rzadko poziom usług przekracza w Polsce 6.

Przede wszystkim kompetencje.

Kiedyś pracowałam w jednej z sieci szkół.

Na koniec roku na zaliczeniu zajęć praktycznych pojawiała się osoba, którą w ciągu roku zobaczyłam drugi raz. Na zadanie- nawilżyć skórę modelki, zmoczyła dłonie w misce z wodą i zaczęła dotykać mokrymi dłońmi twarz modelki.

Konsternacja!

Nie postawiłam oceny zaliczającej. I co z tego. I tak zdała.

Płaci, musi zdać usłyszałam!

To był koniec mojej współpracy z tą szkołą.

Ale ta sama osoba jako pierwsza otworzyła własny salon po zakończeniu szkoły.

Magister przed nazwiskiem nie oznacza wiedzy tak jak jego brak nie oznacza niewiedzy.

Ludzkie i nieludzkie podejście.

Nie dziw się zatem, że klient idzie do pani Heni, która robi hennę na kuchennym taborecie.

 

Dlaczego?

Klient nie widzi różnicy.

W końcu i tu, i tu henna.

Wybiera cenę.

Nie doświadczył różnicy.

 

Ty też nie widzisz tej różnicy skupiając się na Pani Krysi na fotelu lub nieobecności pracownika, bo się wali świat. Nie widzisz, bo masz małą perspektywę. Salon, fotel, półki…

 

To jest jedna z najtrudniejszych do zrozumienia lekcji. Perspektywa, którą sobie tworzysz lub nie. Poziom fotela, osiedla, powiatu, kraju… Jaki biznes budujesz?

 

Oczywiście, kiedy największym zasobem są twoje własne dłonie to przeraża cię myśl, że miałabyś jeszcze więcej pracować.

 

I to jest ten punkt zwrotny. Nie da się skalować biznesu opartego na właścicielu. Masz 24 godziny, 2 ręce nie roztroisz się 

 

Odpowiedz sobie teraz na pytanie:

 

Co mogłabym/musiałabym zrobić, żeby mój salon obsługiwał dziennie 100/1000/1000000 klientów?

Co musiałoby się zmienić?

Zapisz na kartce 20 pomysłów.

 

Rolą nauczyciela jest zadać Ci pytanie, a nie dać rozwiązanie!

 

Dziękuję <3

 

c.d.n.

www.kongres.biznesbeauty.pl

Dodaj komentarz