Quo vadis

Wreszcie udało mi się znaleźć czas na kino!

Cudowny film „Bogowie” i cudowna postać profesora Religi.

To czego dokonał w tamtych czasach, czasach ciemnej komuny można porównać z wydarzeniem jakim był lot na księżyc.

W warunkach niemalże doktora Wilczura dokonał epokowego dzieła, podczas gdy jeszcze dziś, 20 lat później napotykamy wciąż na skostniałe postawy i spróchniałe myślenie.

Pasja, wiedza, konsekwencja!

Jedna z moich słuchaczek, zadała mi pytanie podczas szkolenia, dlaczego przeważa młodzież 25-35 lat J na tych szkoleniach?

Wygląda na to, że młodzież bardziej chce się uczyć :), a może to dlatego, że właścicielki z 20 letnim stażem prowadzenia firmy myślą, że już się nic nie da zmienić?

Z drugiej strony otrzymuję wpisy, od młodych czytelniczek mojego newslettera, „jak przekonać szefową”, żeby cos zmienić w salonie.

Gdzieś tam w nas tkwi „wszystko”.

Całe nastawienie i mnóstwo nabytych przekonań, czyli to co nas ogranicza w działaniu, w tworzeniu nowego, w otwieraniu się na innowacje, zamiast tkwić w spróchniałych stereotypach.

To, co każe mówić nie potrafię, nie uda się, niepotrzebne bo JAKOŚ do tej pory sobie radziłam.

Przywiązanie do starych wzorców, do tego, że kilka lat temu jeszcze to klient szukał salonu, że kiedyś to ja robiłam i to i to.. i klienci byli i baza nie była potrzebna, ani karta konsultacyjna, a w pracownikach się przebierało.

99,9% właścicieli narzeka dziś na pracowników, a jednocześnie nic nie robi w kwestii właściwej rekrutacji.

Świat jest pełen roszczeń i oczekiwań i tylko 1-3 % działań w kierunku poszukiwania nowych rozwiązań.

Kiedy się patrzy na historię profesora Religi, pięknie widać drogę do sukcesu.

Zdecydowanie nie była usłana różami.

To pokonywanie własnych i społecznych oporów, to próbowanie i spadanie i ponowne próbowanie.

I akceptacja tego stanu.

To po prostu rozwój.

Ale jedno co jest tutaj kluczowe to co pomagało profesorowi przetrwać wszystkie „pod górkę”, których naturalnie film nie może oddać do końca to WIZJA.

Większość właścicieli salonów beauty nie ma bladego pojęcia co to jest wizja, a co za tym idzie, nie ma żadnego planu ma „jutro”. Od „Walentynek”, poprzez „Dzień Matki”, wakacyjne obniżki cen i Świąteczne promocje mało kto potrafi więcej w kwestii marketingu. Dziś w dobie komunikacji internetowej, aż dziwi, że ktoś nie używa adresu mailowego, nie ma strony www czy fanpage.

Z drugiej strony większość właścicieli salonów to w końcu specjaliści od upiększania, a nie przedsiębiorczości. Coraz głośniej o tym się mówi i pisze.

Na szczęście.

Bo jak ma utrzymać biznes ktoś, komu przez 3 lata studiów wkładano do głowy, że może wziąć z UP 20000 i otworzyć swoją firmę, a wyposażano go w wiedzę jedynie o tym jak wycenić zabieg.

Nie mając punktu odniesienia DOKĄD idziesz, nie wiesz jaką drogę wybrać.

Wizja to najważniejsza składowa sukcesu! To drogowskaz czy iść w prawo, czy w lewo.

Wizja to wartość, w której klient i jego potrzeby mają ogromne znaczenie.

Wszystkie największe firmy, najsilniejsze na rynku rozwijają się dynamicznie dzięki wizji. Wiedząc dokąd iść łatwiej wyznaczyć sposób, tempo oraz koszt dotarcia.

Na tej podstawie możesz dopiero budować. Dopóki nie stworzysz tych podstaw, Twoja firma będzie chorągiewką porywaną przez różne wiatry. A to produkt Ci się spodoba, a to urządzenie skusi, a to pracownik i jego widzimisie.

Jeśli nie masz wizji to oznacza, że jedyny cel to zysk. Robić zabiegi i zbierać pieniądze. Statystycznie pierwsze pięć lat wytrzymuje na rynku zaledwie 30% firm.

„dlatego jestem zdecydowanym przeciwnikiem zakładanie firm za cudze pieniądze…

potem jedna z drugą panienką zakładają te „salony piękności”, żeby po 2 latach mieć za free sprzęt do tipsów…” pisze jeden z właścicieli salonów fitness.

 Inny młody przedsiębiorca pisze tak: „Skoro nie maja pieniędzy na otwieranie biznesu, to niech idą do pracy u kogoś i zarobią. Wtedy docenią pieniądze i z rozsądkiem będą firmę budować.”

Trudno nie przyznać im racji, ale problem jest głębszy. Nasza historyczna przeszłość „czy się stoi, czy się leży…”, brak wzorców przedsiębiorczych wynoszonych z domu, nauczyciele przedsiębiorczości, którzy wiedzę wykuli z książek, bo nigdy sami nie doświadczyli prowadzenia firmy itp.

Przedsiębiorczość w Polsce rozwija się bardzo powoli. Również ta w branży beauty, choć rynek się zatkał.

Czy wymaga reformy?

Weryfikuje sam rynek. Przetrwa ten, kto chce się uczyć, chce tworzyć innowacje dla klientów.

Klient coraz bardziej świadomy potrafi wybierać. Raz doświadczy kiepskiej obsługi i nigdy już nie wróci.

I nie chodzi tutaj zupełnie o uprzejmość, choć ta oczywiście mile widziana.

To troska o jego potrzeby i umiejętność ich spełniania, a to już wyższa szkoła jazdy.

Dodaj komentarz