mailing relacje budowanie zaufania klient

Strefa mailingu w salonie Beauty

Moja wnuczka otrzymała ostatnio ocenę niedostateczną z języka polskiego, bo napisała „za mało” …

Instrukcji, ile ma napisać na dany temat nie było. Być może Pani objaśniała… nie wiem. Byłam odrobinę zdziwiona, bo miesiąc po otwarciu roku szkolnego, po pół roku bez szkoły (bez online – bo wyjątkowo jej klasa nie miała takich zajęć) … taka ostra ocena…

Pomijając to czy słuszna czy nie słuszna to jest.

Podobnie jest z mailingiem.

Klient ocenia zero jedynkowo. Albo czyta, albo nie czyta.

Tym bardziej jeśli chcemy mailem sprzedawać to nie może to być „odpał”

Musi być przemyślany, posiadać pewną strategię i opierać się absolutnie na wiedzy o kliencie.

Taka amunicja szybko i celnie wystrzelona.

Chcę zachęcić Cię do tworzenia newslettera, do rozpisania się i rozkręcenia przed sprzedażowo. Trening w pisaniu.
Stworzymy 15 maili i dopiero wtedy zajmiemy się sprzedażą.

To co ludzie robią najczęściej, kiedy zaczynają mailing to zabijają bazę sprzedażą.

Zanim jeszcze dadzą się poznać już piszą „kup ode mnie”

Kolejnym błędem jest pisanie do wszystkich klientów na jeden temat.

Ten chce włosy zdrowe, a Ty mu o nogach 🙂

Ale czasami na początku trudno jest bazę selekcjonować, kiedy nie wiesz o tym, że tak trzeba.

Kiedy budowałam swoją bazę branży ładnych kilka lat temu też o tym nie wiedziałam i z czasem część ludzi się wypisało, część mnie straszyło, a część zostało do dzisiaj i na dodatek czytają.

Robiłam wiele akcji wprawiając się w pisanie angażujące.

I powiem tak.

Kiedy postanowiłam napisać 100 listów codziennie, to w pierwszym tygodniu wypisało się 10 osób. I to było wszystko.

Po 30 dniach, kiedy wysłałam maila późnym wieczorem to osoby pisały, czy wszystko w porządku, bo maila rano nie było 🙂

Wszystkie listy pisałam od ręki. Tak z serca do serca.

Nie było ważne, gdzie jestem, jaki to dzień, czy mam czas pisać czy nie.

Wiedziałam, że ludziom potrzebne są porady i moje listy miały im pomagać.

Różne problemy poruszałam, ale wszystkie dotyczyły prowadzenia salonu.

Piszę zawsze do konkretnej osoby i tak się jakoś często składa, że ta osoba reaguje i odpisuje mi 🙂

Od czasu do czasu (dwa razy) dostałam pouczenie od kogoś, kto czytał, że powinnam pisać tak, albo inaczej, że powinnam się od kogoś uczyć…

To dokładnie tak, jak ze spamem – „pomogę ci w reklamie na Facebooku” – po czym wchodzę na profil gościa, a tam 300 fanów przy moich 15 tysiącach.

Ale cel pisania był specjalny i szczytny! Sprzedaż biletów na kongres. I gdzieś między wierszami wplatałam informacje o kongresie. Sprzedałam wtedy 140 biletów!

 

I teraz…

 

Jak zachęcić Cię do tej aktywności?

– myślę, że zawsze największą zachętą są nagrody!!!

 

ZAPRASZAM CIĘ DO KONKURSU.

Nagrody wyjątkowe.

Wartość nagród bliska 4000 zł wiec będzie się o co starać 🙂 🙂

 

Nasz plan to napisać 15 maili w 15 dni.

Czy wysyłać maile codziennie do klientów?

Jak masz o czym pisać co klienta zainteresuje to tak.

Ale pamiętaj też, że działa to w drugą stronę.

Im częściej piszesz tym bardziej klient może mieć tego dość.

  • Maile szkoleniowe piszesz wg moich wskazówek, które ode mnie otrzymasz.
  • Piszesz je w Wordzie jeden pod drugim i jak już będzie ich 15 przesyłasz do mnie. (15 tego dnia) Nie podejrzewam, żeby to były tłumy, to może nawet sprawdzę, ale z pewnością, jeśli zrobisz to zadanie weźmiesz udział w losowaniu nagród.
  • Po zakończeniu opiszesz w komentarzu do tego wpisu jak sobie radziłaś w tym pisaniu.

Kiedy zaczynałam z pisaniem, Darek Puzyrkiewicz, u którego się uczyłam zaproponował, żeby codziennie pisać 1 stronę A-4 bez przerwy, bez zastanowienia, co tylko „ślina na język przyniesie” czyli cokolwiek przyjdzie ci do głowy. Praktycznie bez odrywania długopisu od kartki.

Niezależnie zatem od naszych maili poćwicz już dzisiaj takie pisanie. Świetne ćwiczenie.

Po zakończeniu konkursu przeprowadzę trening- wyzwanie z mailami sprzedażowymi.

Po co pisać?

Wielu moich znajomych, w tym właścicielki salonów beauty mówią, że nikt nie czyta maili. I „nikt” to z pewnością nie jest tu właściwe słowo. To świetna wymówka, żeby nie pisać 🙂

Ludzie czytają, gdy oczekują maila.

Jeśli ja napiszę tobie teraz, że jutro otrzymasz ode mnie przepis na „lojalność pracownika”,
a ty właśnie martwisz się co będzie, gdy odejdzie… to z pewnością będziesz zaglądać do skrzynki
i sprawdzać czy już napisałam.

 

W jakim celu zatem pisać, skoro nie sprzedawać, skoro ludzie nie czytają itd…

 

  1. Poznajesz się z klientem. Ty się przedstawiasz, prezentujesz, podsuwasz różne treści i obserwujesz czy klient po nie sięga. Dzisiejsze programy do mailingu analizują: kto kliknął, w co kliknął, co pobrał dzięki czemu ty poznajesz zainteresowania klienta.
  2. Budujesz relacje dostarczając klientom wartościowe informacje. Pomagasz mu dobrze poznać firmę, jej wartości. Czy wszystkich zatrzymasz? Oczywiście nie, ale też nie o wszystkich tutaj chodzi. Budowanie społeczności marki to gromadzenie wokół marki ludzi, którzy potrzebują twojego produktu, twoich rozwiązań a dla których marka powstała.
  3. Budujesz zaufanie do firmy. Ludzie lubią kupować od specjalistów, od kogoś kto zna się na…, kto doradzi, pomoże, wesprze. Systemy produkt-usługa-doradztwo najlepiej w ostatnim czasie funkcjonują. Mamy dość szukania serwisów, niedouczonych ekspertów.

Wolimy kupować w miejscach sprawdzonych, które znamy.

I tak wszystko prowadzi do sprzedaży 🙂

Te możliwości daje ci mailing. Najtańsza forma marketingu wg mnie. Oczywiście koszty programu do mailingu, utrzymania bazy mailowej trzeba ponieść, ale nie liczysz chyba na to, że zaczniesz zarabiać pieniądze nie wydając ani grosza na przygotowanie biznesu.

Obejrzyj teraz to video poniżej.

Przy okazji zasubskrybuj mój kanał 🙂 na YT. To początki, ale trochę wiedzy znajdziesz w jednym miejscu.

No tak, ale o czym pisać?

Odwieczny problem 🙂

A czego szuka Twój klient? Jakie ma problemy? Co mu doskwiera i będzie doskwierać, jeśli nie stanie się posiadaczem twojego produktu?

Jakie problemy najczęściej mają twoi klienci?

Jakie odkrycia w ostatnim czasie nauka dokonała w zakresie tego czym się zajmujesz?

Jest mnóstwo tematów, choćby taki, że jakaś celebrytka stosuje krem, który stoi na twojej półce, albo że zachwycona klientka napisała dzisiaj na Facebooku…

Czy to kogoś interesuje?

A dlaczego „Pudelki” mają takie zainteresowanie?

Ludzie marzą o tym, żeby być księżniczkami i książętami, nie mają na tyle mocy, żeby się nimi stać i rekompensują sobie podglądając ich, porównując się do nich i naśladując ich.

A wszystko to pokazuje, że jesteś człowiekiem, że można z Tobą porozmawiać, że można się od ciebie czegoś dowiedzieć.

Kiedy widzą, że może też masz problemy i że sobie z nimi radzisz to daje im powód do uczenia się od ciebie.

Jesteś prawdziwa. Jak życie. Miewasz sukcesy i porażki.

 

Jak pisać?

 

Dobry nagłówek. Intrygujący, zaciekawiający. To pierwsza rzecz.

Ma zachęcić do kliknięcia i przeczytania. Ale nie tak zwyczajnie. To ma być tak, że „nie przeżyje jak nie przeczyta” 🙂

Naturalnie tego się trzeba nauczyć, trzeba dobrze znać swojego czytelnika. Masz go wyrwać nagłówkiem z fotela 🙂

Wg Davida Ogilvy 80% ludzi czyta tylko nagłówki, więc nagłówkom trzeba poświęcić najwięcej czasu. Od kiedy pojawił się ten cytat minęło prawie 100 lat, a w reklamie się praktycznie pod tym względem nic nie zmieniło.

Statystyki mówią, że prawie 60% ludzi po przeczytaniu nagłówka potrafi go udostępnić dalej nie czytają co w treści.

 

Tytuły dobrze testować. Mając tę wiedzę i obserwując zachowanie swojej listy mailingowej dużo możesz o odbiorcach się dowiedzieć.

 

Jak najlepiej tworzyć nagłówki?

Oczywiście można oprzeć się na własnej pomysłowości czy pomysłowości zespołu, ale dobrze tez podpatrzeć zasady z jakimi robią to copywriterzy. Wystarczy wejść na stronę najpoczytniejszego brukowca „fakty” i prześledzić tamtejsze tytuły.

Nie polecam oczywiście siać fermentu i negatywności, ale sam schemat – jak najbardziej wykorzystuj.

Ważne, że jeśli napiszesz coś w nagłówku, to niech odpowiednia treść, chociaż w małym fragmencie znajdzie się w mailu.

Dobrymi nagłówkami są liczby. Może jest ich „za dużo” na rynku to i tak zawsze wyróżnia twój tytuł od tego złożonego z samych wyrazów.

 

Np. 3 pomysły na maseczkę ujędrniającą…

 

Co mówi ten tytuł? Odpowiada na potrzebę klienta. Pomysł na ujędrnienie skóry. A jeśli dodasz:

 

3 łatwe pomysły…

3 szybkie…

3 najskuteczniejsze…

 

Widzisz to?

Świetnie 🙂

Już wiesz, że chce się to otworzyć 🙂

 

W takim razie: jak będzie przebiegał nasz konkurs emailowy?

 

Codziennie wpadnie Ci do skrzynki „instrukcja” ode mnie na jaki temat masz pisać. Sugestia i kilka podpowiedzi w temacie.

Tworzysz email w swoim pliku, kolejnego dnia podobnie i tak 15 dni! Codziennie.

15-tego dnia do godziny 24 musze mieć na skrzynce Twoje maile, żeby dodać Twój los do puli.

Po 15 dniach nie będziesz może jeszcze mistrzem copywritingu (chociaż kto wie), ale poznasz już podstawy, rozkręcisz się i wtedy już spokojnie podejmiemy wyzwanie 🙂

 

 

2 komentarze do wpisu „Strefa mailingu w salonie Beauty”

  1. Ciężko było się zmobilizować, żeby napisać te maile. Ciągle coś ważniejszego. Dumna jestem z siebie bo dałam radę. Założyłam sobie, że je napiszę i wyślę. Przestałam odkładać na później. Dziękuję za audyt tych maili. To była dobra lekcja. Biorę się za poprawki i wysyłam do klientów, trzeba wreszcie zacząć działać. Nigdy nie biorę udziału w takich konkursach i wyzwaniach, bo z góry zakładam , że nie wygram, nie dotrwam do końca, nie mam czasu. Czas to zmienić, bo to tylko kolejne wytłumaczenie, żeby nic nie robić.
    Pozdrawiam

    Odpowiedz

Dodaj komentarz