Stylista w salonie

Stylista w salonie?

Po ostatniej ankiecie (dziękuję wszystkim, którzy znaleźli czas na to, żeby cos dla swojego biznesu naprawdę zrobić i odpowiedzieli na ankietę!) wyłoniły się 2 najważniejsze problemy właścicieli salonów:

– pracownicy

– brak klientów, ciągła „walka” o klienta.

Dziś coś nowego 🙂 🙂 czyli o kliencie 🙂

We wrześniu w naszym salonie przez pierwsze dwa tygodnie jest zawsze troszkę luźniej i jest to czas na szybkie drobne zmiany, doszkolenie się, wprowadzenie nowych produktów, wdrożenie kampanii reklamowych na jesień.

Jeden z maili, który otrzymali nasi klienci zaczynał się nagłówkiem: Zaprosiłam stylistę.

To był kolejny mail, w którym przypominałam o przedsprzedaży nowych jesiennych pakietów (kochamy pakiety, nasi klienci też) i poinformowałam klientki krótko, że planujemy wieczorek ze stylistą przy kominku i winku. 😉

Wiedziałam z góry J, że będzie odzew. Nie byłabym kobietą, żeby nie wiedzieć. Uwielbiamy takie zabawy, „babskie” spotkanka, gdzie można chwilę się odprężyć i na dodatek czegoś nauczyć.

I odzew był.

Potem drugi mail podający dokładne informacje co ze sobą przynieść, jak się przygotować i oczywiście należało się zapisać z uwagi na ograniczoną ilość miejsc.

🙂 Tu już nie było tak cudownie, bo oczywiście jak to kobiety… a ona nie wie, może mąż coś wymyśli, może dzieci, może szef… ha ha

Ale „magiczna” osoba stylisty brała górę. Rodziło się trochę obaw, że skrytykuje, że skarci… ale ja wiedziałam, bo znałam Andrzeja, że będzie odwrotnie.

Suma sumarum udało się J po kilku telefonach dograć wszystkie chętne i… spotkanie się odbyło.

W cudownym klimacie. W radosnej, przyjaznej atmosferze…..

Zapytasz: po co stylista w gabinecie kosmetycznym zamiast pokazu kosmetyków, albo…

No właśnie dlatego, że to wszystko robisz codziennie i dawno już spowszedniało klientom.

Ludzie potrzebują „chleba i igrzysk” … jak mówi moja koleżanka … i oczywiście ma w tym sporo racji.

Dlatego całe tłumy Facebookowiczów oglądają i udostępniają bzdurne filmiki. Ale tego potrzebują i to dostają.

A czego potrzebuje Twój klient?

To jest obserwacja, rozmowa, pytanie… jak pytania mojej ankiety.

Myślisz, ze zrobiłam ankietę bo lubię? Albo robię szkolenia bo potrzebuję kasy?

Logiczne, że robimy pewne rzeczy bo dzięki pracy zarabiamy na życie, na realizacje naszych marzeń.

To jest sposób na poznanie potrzeb klienta po to, żeby mu dać to co mu pomoże w realizacji jego marzeń, planów, zaspokajaniu potrzeb.

Spotkanie ze stylistą pomoże kobietom poczuć się lepiej. Poprawić swój wygląd, być bardziej pewnymi siebie, być bardziej odważnymi i przedsiębiorczymi.

Im więcej z siebie dajemy światu, tym świat staje się lepszy dla wszystkich.

Ale na pierwszym miejscu sens tego co robimy:

  1. Takie spotkania są tzw. wartością dodaną. Nie trafią do kosza, ale stanowią niezwykle miłe przeżycie (bo takie są opinie po…)
  2. Tworzą SPOŁECZNOŚĆ wokół salonu. Czy widzisz co robi IKEA FAMILY? Ludzie jadą tam specjalnie na tanie śniadanie i …. przy okazji robią zakupy. Przy okazji zostawiają pieniądze. Ludzie chcą czuć się częścią tej społeczności. Czytają gazetki (maile), żeby nie przegapić czegoś ważnego np. pokazu robienia „świątecznych pierogów.” Świat się coraz bardziej „udomawia” w sensie – izoluje, a ludziom brakuje, szczególnie kobietom takich właśnie relacji.
  3. To wszystko ułatwia życie Twojemu klientowi.
  4. To wszystko wyróżnia Cię na tle konkurencji. Bo nawet jeśli konkurencja robi jakieś spotkania, to zawsze są one inne. Ty możesz robić takie, jakich potrzebują Twoi klienci, którym również możesz zadać pytania w ankiecie.
  5. Wprowadza ożywienie w salonie. Pracownicy również i Ty doświadczacie czegoś zgoła odmiennego, czegoś nowego, a i przekraczacie strefy komfortu – więc się rozwijacie.

 

My na każdy wieczorek przygotowujemy także specjalną ofertę i worki prezentów od naszych wspaniałych dostawców. Sprzedajemy nawet zabiegi, które dopiero wprowadzimy. Klientki to uwielbiają, bo zawsze mają bardzo dobrą ofertę cenową.

My jesteśmy DLA SIEBIE WZAJEMNIE.

I to jest klucz!

BYĆ DLA SIEBIE WZAJEMNIE.

I wtedy nawet jeśli pojawi się ciekawa oferta konkurencji to przyjaźń bierze górę.

Naturalnie, że znajdują się osoby, które na tym szczególnie korzystają i „bywają” na otwarciach.

I dobrze. Bo to są Twoje „lekcje do odrobienia”. Trzeba się nauczyć z tym radzić.

Twórz fantastyczne okazje do „bywania”.

Twoja kreatywność będzie tutaj niezastąpiona.

Więc nagradzaj swoje klientki.

I kochaj swoją konkurencję, bo jest najlepszym motywatorem do rozwoju 🙂 Pod warunkiem, że analizujesz rynek i wiesz co się dzieje za rogiem: )

4 komentarze do wpisu „Stylista w salonie”

  1. Nie da się ukryć, że klient zadowolony na pewno do nas wróci. Pomysł ze stylistą super, szczególnie jak można to zrobić przy współpracy z jakimś dobrym sklepem z ubraniami dla Pań.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz