Ulotki nie działają

Właśnie dziś „idzie w miasto” kolejne 5000 ulotek. 🙂

Ciekawe kto to powiedział, że ulotki nie działają.

Moim zdaniem działają póki co najlepiej ze wszystkich reklam szczególnie dla biznesów lokalnych.

Jest tylko jeden malutki szkopuł. Działają DOBRE ulotki, a raczej DOSKONAŁE.

Czy liczysz swoje kampanie ulotkowe? Czy przygotowujesz je tak, żeby móc policzyć czy się opłacało?

Co zawierają Twoje ulotki?

Większość ulotek wygląda tak:  Nazywamy się …, wyglądamy tak, robimy to co wszyscy 🙂 🙂 :).
Jakaś fotka przyciśniętej kamieniami dziewczyny i tyle 🙂

Pamiętając o tym, że większość broszur, które zostawiają przedstawiciele handlowi w moim salonie nic nie mówi, bo leniwy oferent nie wysilił się, żeby poznać czego potrzebuje klient, żeby przeczytał ulotkę, „projektuję” je inaczej.
Traktuję ulotkę jak zaproszenie do współdziałania, jak rozmowę z klientem.

Żeby klient zauważył Twoją ulotkę i nie wyrzucił jej od razu do kosza – musi wyglądać jak zaczepka,
albo przedstawiać jakąś wartość.
Musi łamać standardy. Albo wyróżniać się kolorem, albo zdjęciem, albo tekstem – nagłówkiem, albo być podana w zupełnie niestandardowy sposób.
Czyli nie za wycieraczką samochodu bo to wkurza kierowców, szczególnie gdy pada deszcz i klei się do szyby, a np. z przyszytą próbka kosmetyku lub innym przydatnym drobiazgiem.

Ulotka powinna wyglądać tak, żeby klient sam po nią rękę wyciągnął.

Żeby taka ulotkę dobrze stworzyć, trzeba znać swojego klienta DOSKONALE.

Jeśli masz idealnie określonego klienta docelowego, dokładnie wybraną niszę to wiesz czego Twój klient potrzebuje, jakie ma upodobania, jaki styl i to mu daj także na ulotce.

Podczas targów kosmetycznych w Norymberdze w tłumie stoisk jedno przyciągnęło moją uwagę.
To było stoisko Dr Hauschka. Tam był tłum.
Wyróżniali się wszystkim,  w tym ulotkami, które kształtem i wzorem przypominały tablet.

Oczywiście ręka sama się po tę ulotkę wyciągnęła. 🙂

Stworzenie ulotek to jedno a kampania ulotkowa to drugie.

Kampania ulotkowa powinna być tak zaplanowana, aby można ją było mierzyć.
Powinna zawierać elementy, które pomogą określić efektywność kampanii.

Zwróć uwagę, że tandetne gazetki z Lidla czy Tesco czytane są bardzo chętnie.
Wiele osób chce skorzystać z rabatowych kuponów, o których dostawca uprzedza.
Tak to też ważne, żeby klient zdążył przeczytać. Najczęściej te gazetki dostarcza się przed weekendem, kiedy ludzie mają więcej czasu i mogą usiąść do czytania gazetki.
Druga rzecz, w weekend już mało kto zagląda do skrzynki.
Zresztą na wszelki wypadek leżą stosami na skrzynkach:)

Zaplanowaliśmy kampanię 3 x 5000 ulotek, co trzy tygodnie.
Ulotki nieco różnią się treścią, ale szata graficzna jest zbliżona.
Zachowują tonację strony www oraz pozostałych naszych materiałów reklamowych.
Utrzymanie jednolitości pozwala klientom oswoić się z naszym designem i kiedy znajduje 3 raz w swojej skrzynce nasz materiał,
traktuje nas jak znajomych.
Jak z reklamą proszku do prania w TV. Kiedy wchodzisz do supermarketu widzisz tylko ten z reklamy.

Dzięki zróżnicowaniu treści zmierzysz ich efektywność. Oczywiście do tego też musi być przygotowany cały zespół.

Liczy się każdy szczegół. Każdy, który skupi uwagę klienta.
Około 1000$ w przeliczeniu na jednego mieszkańca globu wydały firmy w ubiegłym roku  na to, aby przyciągnąć naszą uwagę.

Tak więc tworzenie byle broszurki z informacją jak wszędzie jest wyrzucaniem pieniędzy.

Czy Cię na to stać?

Jeśli masz ciekawe pomysły podziel się w komentarzach.

 

 

 

4 komentarze do wpisu „Ulotki nie działają”

  1. Pierwsze moje ulotki poszły w las… zamówiłam 5 tys. i nawet sama myslalam, ze je rozniosę:) Pech albo nie pech chciał, ze musialam sie wyprowadzic do innego miasta (miłość).Właśnie zaczynam po raz drugi.
    Ulotki właśnie sie drukują..inny loyaut, inne logo, inna ulotka- moze bedzie lepiej!

    Odpowiedz
    • Karola, pamiętaj, że czasem tzeba się klinetowi 7 razy pokazać, żeby zwrócił na Ciebie uwagę. A poza tym ulotka działa odroczona w czasie. Czasem ją ludzie zachowują zamiast wizytówkie i wracaja po roku czy dłużej. 🙂 Ale siej, siej, siej…. Pamiętaj tylko, żeby pisać językiem klienta docelowego i zgodnie z jego potrzebami. Bo komuś, kto nie buduje domu, cegły nie są potrzebne. Pozdrawiam

      Odpowiedz
  2. No właśnie, i tu chyba popełniłam błąd.Mam kilka zdań, o relaksie przy świecach i wypisany „nowoczesny” sprzet… a to chyba nie jest język klienta. Człowiek na błędach się uczy:)

    Odpowiedz

Dodaj komentarz